Tag przygoda

Misja Aganistan to porażka

Misja Afganistan to porażka. Tyle mogę powiedzieć po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków. To jest porażka pod każdym względem.

Kiedy jakiś czas temu dotarły do mnie zapowiedzi, iż Canal+ przygotowuje Misję Afganistan, poniekąd ucieszyłem się. Pomyślałem, że pora najwyższa spróbować budować pozytywną mitologię dla czystego zbójectwa, jakie muszą uprawiać polscy żołnierze w zapadłych dziurach świata, biegając za cudzymi wrogami. Dotychczas stosunek naszego społeczeństwa do zagranicznych misji bojowych polskiego wojska był/jest dość chłodny – nie ma ani zbytniego entuzjazmu, ani krytyki. Z Misją Afganistan wiązałem nadzieję, iż właśnie zacznie się to zmieniać. Kierunek tej zmiany w zasadzie mógł być dowolny od apoteozy, do krytycznego odrzucenia. Mniej więcej tak, jak to w popularnej kulturze hollywoodzkiej dzieje się od lat – w USA zmienia się tylko kontekst (wojny w zatoce w latach 90tych, inwazja na Irak, wojna w Afganistanie). Byłem zwyczajnie ciekaw w jakim kierunku to pójdzie w naszym przypadku?

fot. http://www.misjaafganistan.pl/

Czytaj dalej

Share on Facebook

Apocalypto

Film Mela Gibsona Apocalypto ma swoje mocne i słabe strony. Może się podobać z różnych powodów, ale nie powinny one przysłaniać faktu, iż historia z prekolumbijskiej dżungli jest miałkim i marnym przesłaniem.

poster, Apocalypto

Czytaj dalej

Share on Facebook

Pan i władca

Oto Peter Weir nakręcił film dobry. Dobry film „marynistyczny„. Czerpiący z pewnych kanonów filmu przygodowego i wojennego. Kapitalnie oddający klimat przedstawianej epoki. Z naprawdę udanymi rolami Russella CrowePaula Bettany.Uprzedzam od razu – to nie jest opowieść klasy „Gladiatora”. Zatem ci, którzy kochają R.Crowe za Gladiatora nie otrzymjają niczego podobnego w „Master and Commander: The Far Side of the World„. Film Weira to historia dla miłośników filmów o morzu i twardych ludziach starających się przetrwać w tym żywiole. „Pan i władca” to wynik kolejnego mezaliansu (?) Australijskiego reżysera z kinem gatunkowym. W efekcie mamy kunsztownie zrealizowany film z czasów wojen napoleońskich. Film przygodowy i wojenny. Daleko mu do mrocznych tajemnic z „Pikniku pod wiszącą skałą” (1975), wizjonerskiej „Ostatniej fali” (1977), czy moralizatorskich motywów z „Bez strachu” (1993). Zdecydowanie bardziej jest to kino zbliżone do wojennego „Gallipoli” (1981), czy czysto obyczajowej „Zielonej karty” (1990).

Master and Commander: The Far Side of the World

Czytaj dalej

Share on Facebook

Atak Klonów – niska rozrywka na wysokim poziomie

Część druga, nazywana z angielskiego epizodem drugim, to film, jak pozostałe „Gwiezdne Wojny„, nie dla każdego. Tak samo, jak nie dla każdego przeznaczone są przygody Indiany Jonesa albo seria „Powrotów do przyszłości”. Nie chcę powtarzać sloganu, że to kino dla dzieci, zarówno tych starych jak i młodych, ale taki właśnie był zamiar twórczy Lucasa. Film nie potrzebuje dogłębnej analizy znaczeń oraz poszukiwania drugiego i trzeciego dna, bo nic takiego tu nie występuje, a przynajmniej nie bardziej niż w oryginalnych „Gwiezdnych Wojnach”. Jest to natomiast produkt Hollywoodu i to produkt nie byle jaki.

Star Wars: Episode II - Attack of the Clones

Czytaj dalej

Share on Facebook

Helikopter w ogniu

Ridley Scott zawsze mnie fascynował. Nawet jego nieudane produkcje – np. „G.I.Jane„, czy „Hannibal” – miały charakterystyczny rys mistrza – wyśmienite wyczucie materii kina. Jego filmy zawsze były perfekcyjnie zmontowane, posiadały znakomite wyczucie tempa i rytmu opowiadanej historyjki. Towarzyszyła temu maestria w operowaniu nawet zgranymi motywami fabryki snów – Hollywood (gwiazdorskie obsady, wyczucie stylu gatunku). Scott umie przy pomocy środków współczesnego kina niesamowicie sprawnie opowiadać nawet banalne historyjki. Nade wszystko jednak to mistrz gatunku.

Black Hawk Down

Czytaj dalej

Share on Facebook

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress