Nici z kontaktu

To film w zasadzie nieudany. Jego autorzy postawili sobie cel, który był/jest poza ich zasięgiem. O „Kontakcie” Zemeckisa mówiono różne rzeczy. Zaczęło się od zachwytów, że to poważne dzieło stawiające fundamentalne egzystencjalnie kwestie. Począwszy od konfrontacji nauki i wiary, przez problem istnienia Boga, aż do fundamentów współczesnej nauki. Potem postawiono bardziej wyważoną ocenę wskazującą na nie tyle zabawę konwencjami, co ich nielogiczne zestawienie. Ja jednak myślę, że jest jeszcze (sic!) gorzej. Continue reading „Nici z kontaktu”

Koniec świata westernu

Dzięki uprzejmej zgodzie prof. Ryszarda Legutki mogę zaprezentować on-line jeden z jego artykułów poświęconych kinu. Jest to obszerniejsza praca analizująca aksjologię westernu w jego klasycznej postaci.

O końcu westernu mówi się od dawna, choć większość z tych, którzy na ten temat się wypowiadają, wolałaby z pewnością, by pesymistyczna diagnoza okazała się błędna. Wypowiedzi takie są zwykle dowodem zatroskania zmierzchem atrakcyjnego gatunku filmowego, ale nierzadko mają charakter głębszy. Sądzi się mianowicie, że spadkowi zapotrzebowania na western towarzyszą niepokojące perturbacje w dziedzinie społecznie uznawanych wartości. Jest charakterystyczne, że w obiegowym żargonie politycznym ostatnich lat wszelkie określenia nawiązujące do westernu mają przeważnie funkcję dyskredytującą (prezydent bywa pogardliwie nazywany kowbojem, a „prawo i porządek”, ideał mieszkańców Dzikiego Zachodu, traktowane są jako hasła politycznego autokratyzmu). Koniec westernu, choć wcale nie przesądzony, może być zatem znaczącym sygnałem wtargnięcia do świadomości amerykańskiej nowych i niekoniecznie wartościowych schematów ideologicznych. Należy w nim widzieć jeden z elementów szerszego zjawiska, które bywa nazywane „końcem amerykańskiej wyjątkowości”. W przypadku westernu mamy niestety do czynienia z mało korzystną wersją europeizacji Ameryki. Continue reading „Koniec świata westernu”

Easy rider

Od kilkunastu lat, czyli od czasu pierwszego obejrzenia – aż do teraz obstawałem przy powszechnym mniemaniu, że „Easy rider” to kultowy film epoki „dzieci kwiatów” (powstał w 1969r.). Miało tak być, ponieważ film Denisa Hoppera zawierał ponoć esencję ideologii hippisów. Teraz uważam, iż „Easy rider” jest daleki od wiary w idee hippisów. W zasadzie jest przeciwnie. Continue reading „Easy rider”

Diabeł jest człowiekiem

„Adwokat diabła” to film błyskotliwy i przemyślany. Efektowny i efekciarski zarazem. Poparty wirtuozerską grą Ala Pacino. Zawiera kilka intrygujących wątków. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, iż to zgrabne i błyszczące opakowanie jest puste w środku.

Continue reading „Diabeł jest człowiekiem”

Hamburger i koniec świata

Armageddon” to wyborna zabawa. Ostatnim razem tak dobrze bawiłem się przy „Conair – lot skazańców”. „Armageddon” nie tylko jest rozrywką – jest rozrywka na najwyższym poziomie. A przy tym jest namacalnym przykładem części amerykańskiego światopoglądu. Więc mamy dobrą zabawę i obcujemy z pewnym zorganizowanym widzeniem człowieka i świata. To ostatnie chętnie nazywam „światopoglądem jarmarcznym”. Continue reading „Hamburger i koniec świata”