Gladiator, czyli pieśń na koniec wieku

Mogłoby się wydawać, że koniec lat dziewięćdziesiątych to nie czas na pieśni bohaterskie. Nie czas na wielkich zwycięzców, prawych mężów, siłę i honor. A jednak Ridley Scott stwierdził, że to czas wręcz doskonały na przywołanie dawnych ideałów, wartości i postaw. Że to właśnie pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy zbliża się fin de siecle, a kryzys wartości triumfuje nad współczesnym człowiekiem, należy przypomnieć dawnych bohaterów, ich ideały, marzenia i walkę o dobro. Continue reading „Gladiator, czyli pieśń na koniec wieku”

Mały Człowiek

Kino to dziwne miejsce. Mali Ludzie (tacy jak na przykład ja) zasiadają z lubością w ciemnej sali mniejszych lub większych rozmiarów i na wielkim białym płótnie zwanym ekranem oglądają ruchome obrazki umieszczone tam przez Ludzi Wielkich. Te obrazki to filmy. Niestety Wielcy Ludzie robią filmy już od ponad stu lat i Mali Ludzie (czyli na przykład ja) coraz częściej zauważają, że ruchome obrazki z roku na rok stają się coraz mniej ciekawe. Continue reading „Mały Człowiek”

Metafizyka z nożem w zębach

„Woyzeck” Wernera Herzoga to film osobliwy. Nie zaliczam go do największych dzieł tego reżysera. Jednak często spotyka się „Woyzecka” wśród wyliczeń sztandarowych filmów Herzoga. I jest tak nie tylko dlatego, iż „Woyzecka” (1979r.) nakręcono tuż po „Nosferatu”. Był to zatem schyłek mistyczno-wizyjnego okresu twórczości autora „Stroszka” i „Aguirre”. „Woyzeck” wyraźnie odróżnia się od tego nurtu w twórczości Herzoga, jednocześnie zawierając w sobie istotne wątki rozwijane w etapie mistyczno-wizyjnym.

woyzeck3

Continue reading „Metafizyka z nożem w zębach”

Ucieczka do wolności

Andrieja Konczałowskiego zaliczam do najważniejszych filmów mojego życia. Rzadko który utwór stawia tak fundamentalne pytania – i co więcej – daje tak śmiałe odpowiedzi. Dzieło Konczałowskiego to gruntownie przemyślany moralitet: kino metafizyczne w czystej postaci. Obejrzałem ten film już parę razy i nie widzę jakichkolwiek jego słabych punktów: odkrywam wciąż nowe pokłady nowych znaczeń. Jest to być może efekt swoistego zespolenia – scenariusza Akira Kurosawy, rosyjskiej duchowości reżysera i amerykańskiego tempa akcji. Continue reading „Ucieczka do wolności”

Tajemnice L.A.

Jak to mam w zwyczaju, nie streszczę fabuły. I tak jest bardzo skomplikowana i wielowątkowa. Całość dopiero przy końcu zaczyna się składnie splatać i prowadzić do wspólnego źródła – czyli zdeprawowanego szefa wydziału miejskiej policji. Takie jak należy mniemać, było zamierzenie scenarzysty oraz reżysera. Doprowadzili je konsekwentnie do końca. Chwała im za to. Continue reading „Tajemnice L.A.”

Ludzie, potwory i listonosze

Chyba od zawsze oglądałem filmy s-f. Rzecz jasna, ich repertuar ulegał zmianie wraz z rozwojem samego widza. Ale tak dawniej, jak i dziś mam poważny kłopot przy wysłowieniu na czym polega dobre s-f? Po obejrzeniu „Wysłannika przyszłości” Kevina Costnera oraz powtórce z „Obcym – wskrzeszenie” (S.Weaver i J.J.Jeunet) łatwiej przychodzi mi wskazanie, co to jest kiepskie s-f. Continue reading „Ludzie, potwory i listonosze”

Diamenty na bezludnej wyspie

Przerażający i inspirujący. Tak najkrócej można opisać „Seven” w reżyserii Davida Finchera. Obejrzałem go po raz drugi po rocznej przerwie. Jego wymowa nic w ten sposób nie została uszczuplona. Przeciwnie – wydaje mi się, że teraz jakoś pełniej do mnie dotarł. Na pewno zyskał na wieloznaczności.

plakat se7en

Continue reading „Diamenty na bezludnej wyspie”

Mlaskanie i kopulacja, czyli Boża podszewka

Poniżej zamierzam przedstawić swój pogląd na wyświetlany przez TVP niedzielnymi wieczorami serial „Boża podszewka”. W moim przekonaniu jego podstawową ideą jest pewna wizja człowieka i jego rzeczywistości – człowiek wyczerpuje się w doraźnym działaniu, a tym działaniem istotnym jest jedzenie i/lub kopulacja; zaś rzeczywistość ludzka (poza tym, co wyżej) polega głównie na „byciu teraz” (cokolwiek to znaczy). Ale nie jest to produkt (unikam słowa „dzieło”) stracony, wręcz przeciwnie. Oto spostrzeżenia, które skłoniły mnie do takiego widzenia tego serialu. Continue reading „Mlaskanie i kopulacja, czyli Boża podszewka”

Picasso, Bóg, piekarz i brak kropki na “i”

Wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, już doskonale wie, że w roli Pabla Picassa występuje tu znamienity Anthony Hopkins. I jest to w istocie porywająco odtworzona rola. Przekonuje to, że aktorzy -przynamniej niektórzy – są jak dobre wino: im starsi, tym lepsi. Ale wyznam, że sam Hopkins (nawet w tak dobrej formie), to odrobinę za mało. Brakuje w tym filmie pewnej kropki nad „i” – pewnego dopełnienia. A mianowicie: nadal nie wiem, o czym jest ten film. Bo sam popis aktorski to za mało. Continue reading „Picasso, Bóg, piekarz i brak kropki na “i””