Science-fiction z syrenką w tle

Avalon w mitologii celtyckiej to inaczej Wyspa Kobiet, wyspa szczęścia, na której panuje harmonia, dostatek, a choroby i śmierć nie mają na nią dostępu. Zamieszkana przez piękne czarodziejki, wyznawczynie kultu Pani z Jeziora, czekają na przybycie bohaterów, którzy spędzili życie dokonując czynów prawych i odważnych. Tak więc wyspa jest celem każdego wojownika, mitycznym miejscem wszelkiej rozkoszy. Zgodnie z legendami, po śmierci Król Artur został przewieziony na Avalon i ma tam spać do czasu, kiedy będzie najbardziej potrzebny.

Avalon

Czytaj dalej

Share on Facebook

Gra z zasadami

Pierwsze sceny „Hard Eight” przypominają film instruktażowy dla początkujących hazardzistów. Zawodowy gracz, Sydney, starszy elegancki mężczyzna, bez wyraźnych powodów postanawia podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami z Johnem, przypadkowo spotkanym amatorem pokera. John właśnie stracił wszystkie swoje pieniądze, nie ma nawet za co wyprawić pogrzebu matce. Potrzebuje nauczyciela, mistrza. Sydney zjawia się w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie. Teraz droga może prowadzić jedynie do kasyna.

Sydney

Czytaj dalej

Share on Facebook

Władca Pierścieni – Drużyna Pierścienia

Ten film jest już klasyką. Trzeba go obejrzeć. I nie ma tu znaczenia, czy jesteś przypadkowym konsumentem sztuki filmowej, czy może zaprzysiężonym fanem dzieł(a) J.R.R.Tolkiena. „Władca Pierścieni – Drużyna Pierścienia” to jazda obowiązkowa. Uwaga: poniższy tekst może zawierać spoilery. Czytaj dalej

Share on Facebook

No tak, wszystko przez te stygmaty

Co do „Stygmata” w reżyserii Ruperta Wainwrighta mam dośc nieokreślone odczucia. Ocena tego filmu zależy – tak mi się wydaje – od jego zakwalifikowania pod względem gatunku. Inaczej ona wypadnie, gdy uznamy „Stygmata” za film o religii – religijności. Inaczej, kiedy włożymy go do szufladki z „satanistycznymi” horrorami. Czytaj dalej

Share on Facebook

Komórka w kupie, czyli darwinizm odwrócony

Szukałem w repertuerze czegoś rozrywkowego i z dreszczykiem. Obejrzałem „Jurrasic Park III” i to była świetna zabawa z dreszczykiem. Jasne, że film jest przewidywalny od początku do końca, ale bawić się można zuepłnie miło. Czytaj dalej

Share on Facebook

Bromski i Zanussi nagrodzeni

Jeszcze tego samego dnia, kiedy dodałem recenzję „To ja, złodziej” usłyszałem w PR3 wywiad z Krzysztofe Zanussim w którym informował, że Jacek Bromski dostał nagrodę za najlepszy scenariusz na Wine Country Film Festival w Kalifornii. W ten sposób jury tego festiwalu nagrodziło „To ja …”. Ponadto na tym samym festiwalu wyróżniono odtwórcę Jaja – Janka Urbańskiego.

Na tym samy festiwalu za najlepszą reżyserię nagrodzono „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”.

Share on Facebook

Złodziej poszukuje gniazda

Po obejrzeniu „U Pana Boga za piecem” (1998) nie wpadłem w szczególny religious tremens (lub coś równoważnego), ale film obejrzałem z pewną przyjemnością. Teraz – kiedy już znam „To ja, złodziej” (2000) wiem napewno, co było źródłem mojego ukontentowania przy „U Pana Boga za piecem”. Otóż Bromski ma genialne wyczucie polskiej rzeczywistości. A to już pewna rzadkość. Czytaj dalej

Share on Facebook

Spike Lee – Autobus

Spike Lee to jeden z moich ulubionych reżyserów. Jestem przeświadczony, że to jedyne – i jedyne interesujące zjawisko, które można w pewnym sensie podciągnąć pod szyld „czarnej” kinematografii. Nie jest to twórca, który zaledwie opowiada o murzyńskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. On w niej żyje i ją współtowrzy. Zna ją od środka – jest świadom jej przewag i ułomności. Z właściwym sobie talentem obrazuje swoich murzyńskich współbraci. Ale nie jest to wyłącznie faktograficzny opis obyczajów i losów. Wręcz przeciwnie: to diagnoza. Często surowa. Ale zawsze uczciowa i rzetelna. Czytaj dalej

Share on Facebook

Kallafiorra kawałek

„Kallafiorra” strawiłem bez kłopotu i nawet się bawiłem. To udany film offowy. Kręci się wokół dość serio potraktowanych pytań: jak realizują swoje ideały młodzi? Skąd czerpią natchnienie? Czy mają jakiś realny cel do osiągnięcia? itd. Zabawnie nakręcony film – „wideoklip”. Zabawy obrazem: co jest bardziej realne – to, co się „kameruje”, czy efekt tej czynności? [nota bene: dla mnie jeden z dwóch, trzech głównych filarów „Blair Witch”]. Już zupełnie powierzchownie rzecz ujmując – rodzima wersja „clubbingu”. Choć dla mnie mniej treściwa niż np. „Egoiści”, czy „Egzekutor”. Pozostawiłem na taśmie, bo chyba warto.

Share on Facebook

Klapsy i inne ścinki

Co będzie w tym dziale? Otóż od zawsze chciałem mieć możliwość publikowania efemeryd – dziwnych uwag na marginesie, często prywatnych i mocno subiektywnych, fragmentów, zapisów czynionych na gorąco – zatem nigdy nie gotowych do końca. Chyba takie materiały będą się tu pojawiać. Innymi słowy – „recenzje częściowe”.

Proszę zatem o wyrozumiałość.

Share on Facebook

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress