wątpliwość

Film Johna Patricka Shanleya łączy w sobie – co najmniej – dwie unikalne cechy. Jest dziełem wyjątkowo ascetycznym w środkach wyrazu i jednocześnie skrzy się od wieloznaczności i różnych kierunków interpretacji. Wątpliwość porusza kilka problemów i nie oferuje łatwych odpowiedzi pomimo do bólu jasnych postaw głównych bohaterów.

poster, Wątpliwość

Ascetyczność filmu o którym mowa widoczna jest w każdym punkcie rzemiosła kinowego: od skromnej grupy głównych postaci, przez oparcie całego przekazu niemal wyłącznie na ich grze, aż do teatralności ekranizacji (film jest zresztą ekranizacją sztuki teatralnej reżysera) – miejsce akcji ogranicza się ledwie do paru pomieszczeń i okolic kościoła. Ten efekt wzmagany jest jeszcze statyczną pracą kamery, która jest wyłącznie biernym, pobocznym obserwatorem pokazywanych zdarzeń.


Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy to porywająca rola Meryl Streep jako Siostry Aloysius, przełożonej szkoły St Nicholas (katolicka szkoła w Bronksie, gdzie rozgrywa się akcja filmu). Kolejny raz aktorka pokazała swój niezwykły kunszt. Ubrana w ascetyczny habit, gdzie do gry pozostają ledwie ręce i twarz, pokazuje siłę swojego aktorskiego rzemiosła. Wspaniała rola warta Oskara za rolę pierwszoplanową. Zwróćmy uwagę na obydwie – kluczowe dla rozwoju akcji – rozmowy między Siostrą Aloysius a jej oponentem w osobie Ojca Flynna (Philip Seymour Hoffman) – kiedy Streep głosem, spojrzeniami i grą ciała prowadzi pełną napięcia grę w pokera o duszę czarnoskórego ucznia St Nicholas: Jimmiego Hurleya. Szczególnie rzuca się w oczy wykorzystanie przestrzeni biura pryncypałki szkoły i elementarnych artefaktów (biurko, okno, drzwi, zastawa do herbaty). Pomimo tak skromnych środków wyrazu aktorskiego, czujemy wręcz namacalnie gęstą atmosferę i napięcie między dwojgiem przeciwników. Gra Streep jest wyrachowana i oszczędna, kapitalnie dopasowana do postaci konserwatywnej strażniczki moralności. Finałowa poniekąd scena, kiedy Siostra Aloysius pokazuje, iż mimo dotychczasowej konsekwencji i pewności swoich ocen przeżywa ogromne wątpliwości – ta scena wywołuje niemal wstrząs: ton głosu i minimalne gesty porażają swoim autentyzmem.
Aby postawić sprawę uczciwie: w osobie P.S.Hoffmana mamy niemal równorzędnego partnera dla M.Streep.
Oboje wspinają się na wyżyny aktorstwa.
Druga sprawa to przekaz filmu. Zdarzyła się tu sprawa wręcz niezwykła. Wątpliwość jest trudna do klarownej interpretacji. Nie znajdziemy gotowego morału. Żadnych klarownych wskazówek co do finalnego resultatu sporu między Aloysius, a Flynnem. I to jest właśnie wspaniałe: brak poszlak dydaktyzmu. Tu jest rola widza – to on musi sam dać sobie swoją własną odpowiedź i stanąć po stronie Siostry Aloysius lub księdza Flynna.
Aloysius to postać szczególna. Początkowo widzimy w niej prostą i bezduszną pryncypałkę, która nie ma wątpliwości, która zawsze jest pewna prawdy i broni jej wbrew uczuciom innych. Niemal depcze innych. Jednak wkrótce z tego ogólnikowego, szablonowego obrazu zaczynają wyłaniać się coraz ciekawsze detale. Przełożona szkoły okazuje się czułą opiekunką, pełną delikatoności i zrozumienia. Paradoks polega na tym, że towarzyszy temu maska zimnej i bezdusznej wykonawczyni kar i egzekwowania dyspliny. Kolejne zaskoczenie to konstatacja, że taka rola Aloysius jest głównie efekem jej roli w społeczności. Otóż, aby ktoś mógł okazywać serce i wpółczucie, musi być ktoś inny, komu sumienie podyktuje co ma zrobić, aby skutecznie ukarać winowajców łamiących reguły. Kapitalnie zostaje to pokazane na przykładzie relacji między Aloysius, a młodszą, pełną empatii i idealizmu Siostrą James. Ramą tej ewolucji jest sztywna – w zasadzie przedsoborowa – hierarchia kościelna, skupiona na posłuszeństwie – w szczególności posłuszeństwie zakonnic wobec męskich przełożonych. Każdy zapewne pamięta dramatyczne wręcz zestawienie kolacji księży i zakonnic. Dwa odrębne i skrajnie różne światy. Księża biesiadują, śmieją się, stroją sobie rubaszne żarty z parafian. Zakonnice niemal bez słowa spożywają skromnie przygotowaną kolację pod surowym spojrzeniem Siostry Aloysius.
Z jednej strony czujemy, że Siostra Aloysius musi taka właśnie być – twarda, niemal bezduszna, a z drugiej coraz jaśniej widzimy, iż ona właśnie ma w efekcie rację! Stawia wyżej dobro czarnoskórego ucznia nad reputację zadufanego w sobie księdza.
Jaki jest koszt?
Tu jest miejsce na subiektywność widza.
Bowiem widz nie ma jasności, czy Jimmi Hurley jest nieświadomym gejem, czy ksiądz Flynn faktycznie uwiódł wyobcowanego ucznia, czy Aloysius ma rację dążąc za wszelką cenę do eliminacji księdza, czy młoda siostra James ma rację idąc za głosem serca borniącego jednocześnie księdza i ucznia?
Takich dylematów można podać więcej
.
Na koniec powstaje unikalna całość. Całość w której widz nie pozostaje obojętny. Musi decydować we własnym sumieniu, samodzielnie oceniać sytuacje. I to w efekcie widz ma wątpliwości wraz z Siostrą Aloysius. Naturalnie można pójść na skróty i wykorzystać gotową maskę – skandale w USA z udziałem homoseksualnych księży. Jednak samo usytuowanie akcji w połowie lat 60tych XX wieku – na długo zanim społeczeństwo zwróciło uwagę na mniejszość seksualną – sugeruje, iż taka maska nie jest adekwatna. Że tutaj nie chodzi o tani komentarz i publicystykę, a chodzi o realne dylematy: czy zawsze potrzebujemy twardych namacalnych dowodów winy? Czy zawsze dobrze rozpoznajemy, jakie dobra wchdzą w grę? Oraz: że cokolwiek zdecydujemy, to zawsze będzie to okupione jakąś ceną – w szczególności ceną spokojnego sumienia.
W tym ostatnim dopatruję się silnego nerwu moralnego i przesłania Wątpliwości: każdy ma w sobie własne sumienie, które bywa równie zwodnicze, jak uprzedzenia funkcjonujące w społeczeństwie.

Share on Facebook

komentarze 2

  1. […] ostatniej chwili: moja recenzja Wątpliwości. […]

  2. la-di-da napisał(a):

    Bardzo dobry tekst!
    Lubię ten film, jest ważny i zgadzam się z wieloma Twoimi twierdzeniami. Na pewno z tym, że tu nie ma prostych odpowiedzi, dydaktyzmu, jedynie słusznych konkluzji. I z tym, że duet Meryl Streep – Philip Seymour Hoffman porywa i przykuwa wzrok.
    Pozdrawiam!

Dodaj swoją opinię

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress