To był plan doskonały

Oto ponownie Spike Lee zapalił skręta i pognał swoje muły do przodu. Plan doskonały (Inside man) to kolejna wyprawa genialnego reżysera w region kina gatunkowego. Wyprawa porywająca. Nie można tego inaczej ocenić – to doskonały film.

poster, Plan doskonały


Fabuły streszczać nie ma potrzeby – zostaje ona przekazana w pierwszych zdaniach narratora – w zasadzie głównego bohatera – Daltona Russella (rola Clive’a Owena) – i trzeba ją traktować dosłownie. Film opowiada o doskonale zrealizowanym planie napadu na bank. Koniec.
Ale w istocie to, co najbardziej zajmuje w filmie autora Malcolm X to to, co dzieje się wokół napadu – albo precyzyjniej: to, co ma miejsce między Spike’m Lee, a widzem. Bowiem najlepsza zabawa jest właśnie tu. Lee stawia widzowi zagadkę i bawi się w napad na bank. Napad na bank jest tylko okazją do innych rzeczy.
Mamy zatem okazję poznać mroczną tajemnicę okrywającą dobroczynność bankiera. Mamy okazję obejrzeć mechanizmy niepokojących zależności między różnymi wpływowymi osobistościami. Mamy okazję zerknąć na niektóre przyczyny krwawej przemocy na ulicach wielkich miast. I tak dalej. A do tego kilka perełek made by Lee – etniczne uśmieszki, dowcipy, smak ulicy Manhattanu.
Spike Lee bawi się z widzem. Zadaje mu zagadki tak samo, jak rabuś zadaje je policjantom. Spike bawi się z widzem w przebieranki tak samo, jak rabuś z policjantami. Policjanci tak samo, jak widzowie nagle zdają sobie sprawę, iż plan Daltona Russella jest perfekcyjny i on się powiedzie – musimy się tylko wspólnie domyślić, doczekać końca – wtedy zobaczymy, jakiż to finał zgotował nam reżyser. A finał jest dziwnie zaskakujący.
Plan doskonały rozwija się najpierw metodą Chickocka – zaczynamy od brawurowego przejęcia banku. A potem jest już tylko ciekawiej. Oznacza to rozgrywkę iście w stylu reżysera Autobusu: więc mamy napad na bank… to fajnie… usiądźmy więc i pogadajmy o tym, co to znaczy ‚napad na bank’ w Ameryce?
Film jest bardzo dopracowany plastycznie i realizatorsko. Zwracam uwagę na rozmytą tonację zdjęć z przesłuchań skontrastowaną z fotografiami z samego napadu. To samo dotyczy samego wmontowania fragmentów przesłuchań, które same w sobie są zarazem narracją do biegu wydarzeń, jak i ich częścią – np. są częścią zagadki: kto bierze udział w napadzie, a kto jest jego ofiarą (zakładnikiem)?
Spike Lee sięgnął do jednego ze swoich ulubionych aktorów – Denzel Washington jako Keith Frazier, policyjny negocjator wydaje się genialnie chwytać intencję reżysera – czyli zabawę/zagadkę kto i dlaczego napadł na ten bank, a nie na inny? Ważna rola przypada także Jodie Foster jako dyskretnej i tajemniczej Madeliene White. Oto M.White czeka, jest cierpliwa cierpliwością płynącą ze świadomości własnej siły: ona zna odpowiednich ludzi, umie pociągnąć za odpowiednie sznurki we właściwym momencie. Nie stać jej na zbędne gesty. Mówi z wystudiowanym spokojem, ale widz ma poczucie, że pod cichym i uprzejmym tonem czai się zło: panie Frazier – proszę uważać, bo ja kąsam mocniej niż moje słowa – powie cichym głosem do policyjnego negocjatora i ten już wie, że znalazł się na granicy, której przekroczyć nie może. W ten sposób w filmie pojawia się napięcie, choć nie ma w nim efekciarskich wybuchów lub pościgów samochodowych. Co do wybuchów – nawet te zostają ujęte w konwencję: co by było, gdyby …
Jedno na koniec chcę jeszcze zasugerować. Oto film Spike’a Lee jest inteligentną rozrywką sensacyjną. To naprawdę precyzyjnie poprowadzona intryga. Ja osobiście dopatruję się w tym filmie drobnej złośliwości reżysera wymierzonej w takie miazmaty rozrywkowej sensacji jak Ocean’s eleven lub jego kontynuacja.
Jednego żałuję. Że Spike Lee nie zagrał w swoim filmie.

Share on Facebook

komentarze 2

  1. Mierzwiak napisał(a):

    W pełni się zgadzam. Kapitalny film. Rozrywkowy, ale to rozrywka w najlepszym wydaniu i z najwyższej półki. Plus świetni aktorzy. A Clive Owen i Denzel Washington mogliby charyzmą obdzielić kilkunastu aktorów.

  2. […] okazja – czyli pokaz przedpremierowy, więc jest recenzja. Podobne wpisy:W co uderzyli terrorśyci? (0.500)Pierwsza książka (0.500)Nieliczne chwile […]

Dodaj swoją opinię

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress