brokeback mountain – przeciętność prowincji

Właśnie taka jest moja ocena: to przeciętny film. Zupełnie nie rozumiem, skąd cały szum wokół dzieła Anga Lee – wyraźnie nie jest on spowodowany zawartością samego filmu. Tajemnica Brokeback Mountain to w sumie przeciętny film dyskretnie opowiadający historię dwóch biseksualnych kowbojów – sprzedawcy maszyn rolniczych i najemnego robotnika sezonowego. Być może są to mężczyźni homoseksualni, jednak presja środowiska zmusza ich do zachowań biseksualnych. W tym ostatnim tkwi główna oś dramaturgiczna cichej opowieści tajwańskiego reżysera.

Tajemnica Brokeback Mountain

Jednak mam nieodparte wrażenie, że ten potencjalnie nośny materiał nie został do końca wykorzystany. Być może mógł się stać jakimś głosem w kwestii pozycji środowisk homoseksualnych w Stanach Zjednoczonych… o ile jest o czymkolwiek dyskutować? Tymczasem film o którym mowa nie prowadzi ani do jakichkolwiek wniosków, ani nie zabiera się – wg mnie do najbardziej interesującego – obyczajowego tła życia gejów w rolniczych (!) stanach USA… Po obejrzeniu filmu nadal nie wiem, czy nawet jest to opowieść o uczuciu miłości między Jackiem Twist i Ennisem Del Mar? Z pewnością mamy do czynienia z pożądaniem, które ich łączy – jednak czy stoi za tym uczucie? Samo trwanie tego związku również nie pomaga w rozwiązaniu tej zagadki. gdyby to można jasno uchwycić, to film Lee nabrałby konkretniejszego kształtu – zyskałby na jakimś dramatyzmie, postawiłby przed głównymi bohaterami i/lub widzami jakiś dylemat.

Ponadto – nie jestem także pewien, czy to jest film o (nie)tolerancji głębokiej prowincji USA? Owszem: tu jest sytuacja lepsza niż we ww. sprawie domniemanego uczucia dwóch gejów. Reżyser pokazuje motywy, które blokują Ennisa przed zerwaniem z żoną i córkami i rozpoczęcia wspólnego życia z Twistem. jest także domysł co do przyczyn śmierci Twista – jednak tu nie jest pewne, czy nie mamy do czynienia z projekcją lęków Ennisa?

Jak widać z tego krótkiego zestawienia, jest tu kilka podstawowych pytań, które pozostają bez odpowiedzi. W porządku – mogę przyjąć (bez wyraźnych podstaw – ale kierując się dobrą wolą) założenie, iż Ang Lee celowo nie chciał wprost uderzać w nietolerancyjną, zabobonną i ciemną mentalność pruderyjnej prowincji Stanów. Więc reżyser postawił na subtelność i aluzję niż na bezpośredni wykład i zaangażowanie społeczne. Jednak kontrowersje, jakie wywołał ten film w USA zdają się temu przeczyć – być może nawet wbrew intencjom autora.

Jeszcze jedno mnie kłopocze przy filmie Ang Lee. Otóż wydaje mi się, że nie całkiem mamy tu wierność faktom. Film przebiega kilkanaście lat – od połowy lat 60tych do przełomu 70 i 80tych. Na ekranie widzimy, iż obyczajowość środowiska się nie zmienia – jest ona tak samo zamknięta i obskurancka. Ale przecież w latach 60tych mamy w USA rewolucję wyzwolenia seksualnego, która owocuje również wypłynięciem na światło dzienne środowiska gejowskiego i – ogólnie – homoseksualnego. Promiskuityzm święci triumfy.  A tu w Montanie, jakby nigdy nic – nie pomaga nawet obecność telewizji, która nic nie zmienia! Film kończy swoją opowieść w czasie, gdy zaczyna się ujawniać straszne zagrożenie AIDS. Ale w filmie nie ma to znaczenia. Pytam zatem: skąd ta jawna i dziwna dysproporcja?
Jakie są mocne strony filmu? Aktorstwo. Bez wątpienia Tajemnica ... jest wyśmienicie zagrana. Szczególnie podziwiam tu Heatha Ledger, który wybornie wcielił się w prostego rednecka – Ennisa Del Mar. Kapitalnie poprowadził tę rolę i umiał pokazać spoza maski niezbyt rozgarniętego i elokwentnego robotnika człowieka z krwi i kości, który czuje, że np. dla dobra córki musi odmówić jej wsparcia przy dorosłym starcie i odejścia z domu jej matki. Właśnie role kobiece – w sumie drugoplanowe – także warte są uwagi i skrupulatengo odnotowania.

Podsumowując: film przeciętny, pełen niedomówień. Niczego szczególnego nie rozwiązuje, niczego szczególnego nie  wyjaśnia, ani  – co gorsza – nie zostawia jakiegoś materiału do przemyśleń i ew. dyskusji. To jest jego grzech główny. Poza tym reszta jest całkiem znośna: wyborne aktorstwo, ładne okolice, dobre stylizacje.

Share on Facebook

komentarze 2

  1. miko pisze:

    Pozwolę się nie zgodzić z tą recenzją. Moim zdaniem jest to film wybitny. Taki film trafia się raz na kilka lat.

  2. […] sobie naprędce recenzję popełniłem… Podobne wpisy:W co uderzyli terrorśyci? (0.500)Pierwsza książka (0.500)Nieliczne chwile […]

Dodaj swoją opinię

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress