Gra z zasadami

Pierwsze sceny „Hard Eight” przypominają film instruktażowy dla początkujących hazardzistów. Zawodowy gracz, Sydney, starszy elegancki mężczyzna, bez wyraźnych powodów postanawia podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami z Johnem, przypadkowo spotkanym amatorem pokera. John właśnie stracił wszystkie swoje pieniądze, nie ma nawet za co wyprawić pogrzebu matce. Potrzebuje nauczyciela, mistrza. Sydney zjawia się w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie. Teraz droga może prowadzić jedynie do kasyna.

Sydney

Debiut reżyserki Paula Thomasa Andersona pokazuje kasyno jako miejsce pracy. Główni bohaterowie wykonują określone czynności, aby zarobić konkretne, wyliczone sumy, które pozwalają im żyć na przyzwoitym poziomie. W tak pojmowanym kasynie nie ma miejsca na rozrywkę. Hazard ma swoje reguły, których należy przestrzegać. Te reguły na początku dyktuje Sydney, czyli „Kapitan”, gentelman w każdym calu. W jego rolę wcielił się Philip Baker Hall, który w konfrontacji z niedoświadczonym, raczej nierozgarniętym i spolegliwym Johnem (John C. Reilly) buduje portret opanowanego, cierpliwego i silnego gracza. Zdawać by się mogło, że to on rozdaje karty. Poza tym duet Sydney – John doskonale wpisuje się w schemat filmu noir. Honorowy senior i niewinny uczeń. I jak to bywa w tego typu historiach pojawia się ich przeciwnik – Jimmy (Samuel L. Jackson), głośny, pewny siebie drobny cwaniaczek bez zasad moralnych. W takim towarzystwie nie może także zabraknąć kobiety, oczywiście blondynki, której urok sprowadzi kłopoty na wspólników. Clementine (w tej roli Gwyneth Paltrow) jest kelnerką, która okazjonalnie dorabia sobie prostytucją. Jej postać jest o tyle ciekawa, że nie powiela szablonowego wizerunku dziwki o złotym sercu. Wykorzysta obu mężczyzn. Zacznie od Sydneya, który swoim postępowaniem będzie jej próbował wskazać nieco bardziej nobliwą drogę, co w rezultacie popchnie ją w ramiona naiwnego Johna. Swoją zachłannością natomiast wciągnie obu przyjaciół w aferę kryminalną. Dodatkowo, doskonała gra Paltrow, jak i Jacksona utwierdza w przekonaniu, że ich drugoplanowe charaktery w znaczącym stopniu ożywiają statyczny układ głównych bohaterów. Dodają mu tajemniczości i wyznaczają nowy kierunek w stronę kryminału. Jednocześnie re-definiują samych bohaterów, odkrywając nową siatkę współzależności.

Oglądając ten spokojny, stonowany obraz P.T. Andersona nie można uciec od porównania z twórczością Davida Mameta. Pozornie banalna opowieść z pogranicza światka przestępczego zmienia się bowiem nagle w dramat psychologiczny, rozrachunek z tylko z pozoru prostą przeszłością głównych bohaterów. Jednak ani na moment film nie traci swojego rytmu, który narzucany jest w dużej mierze przez płynne zdjęcia Roberta Elswita, skupiające się przede wszystkim na zbliżeniach postaci. Obrazy sączą się powoli, ale bez cienia nudy. W efekcie „Hard Eight” wart jest uwagi nie tylko ze względu na doborową obsadę, świetnie poprowadzone postacie drugiego planu (chociażby Philip Seymour Hoffman w roli popędliwego i bezczelnego gracza w kości), ale przede wszystkim ze względu na specyficzny klimat starego kryminału, którego bohaterami byli gracze honorowi, a gra miała określone zasady i cele.

„Hard Eight” aka „Sydney” (USA), 1997; reż. i scen.: P.T.Anderson; prod.: Robert Jones, John Lyons; zdj.: Robert Elswit; mont.: Barbbara Tulliver; kost.: Mark Bridges; muz.: Michael Penn, Jon Brion; wyst.: Philip Baker Hall (Sydney), John C. Reilly (John Finnegan), Gwyneth Paltrow (Clementine), Samule L. Jackson (Jimmy), F. William Parker (zakładnik), Philip Seymour Cooper (gracz w kości), Wynn White (kelnerka), Robert Ridgely (menadżer baru „Keno”) i inni.

Share on Facebook

Jeden komentarz

  1. jagoda Jakubowska napisał(a):

    pozdrowienia dkla wszystkich

Dodaj swoją opinię

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress