Zakazany owoc, czyli kiedy duchowny kocha kobietę

Trójka przyjaciół, Brian, Jake i Anna jest nierozłączna. Razem chodzą do szkoły i bawią się, spędzając wspólnie cały wolny czas. Kiedy mają po osiem lat, przychodzi czas rozstania – Anna wyjeżdża z rodzicami do innego miasta. Rozstanie jest dla dzieci tragedią, ale obiecują nigdy o sobie nie zapomnieć. Tak też się staje; kiedy po latach Anna (Jenna Elfman) wraca do Nowego Jorku, spotyka obu przyjaciół, którzy, jak na romantyczną komedię przystało, zakochują się w nowym wcieleniu starej przyjaciółki, teraz pięknej i niezależnej bizneswoman. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Brian (Edward Norton) i Jake (Ben Stiller) są duchownymi: pierwszy – katolickim księdzem, drugi – rabinem.

Ta pozornie prosta historia miłosna jest pretekstem do opowieści w religii i kulturze. Bo oto Ben nigdy nie powinien zakochać się w Annie, ponieważ związki z nie-Żydówkami uznawane są przez jego najbliższych za mezalians. Z kolei ojciec Brian nie powinien zakochać się w Annie ze względów religijnych – jest przecież katolickim księdzem. Obaj jednak postępują wbrew przyjętym zasadom, które nagle, po wielu latach, okazują się dla nich za ciasne. Zarówno Brian jak i Jake zauważają, że nic, co ma związek z religią i tradycją nie jest ani proste, ani oczywiste. Ich życie komplikuje się, a obaj stają przed koniecznością odpowiedzenia sobie na pytania: Kim jestem? Czego pragnę? W co wierzę? Problem tkwi w tym, że dla obu religia i tradycja są najważniejsze, chcieliby tylko, żeby zasady choć trochę się rozluźniły.

Twórcom „Zakazanego owocu” udało się nadspodziewanie dobrze opowiedzieć tę historię, zachowując jednocześnie atmosferę romantycznej komedii (z pomyłkami włącznie) i unikając hollywoodzkiego banału. Edward Norton sprawdził się doskonale zarówno w roli reżysera (film jest jego debiutem) jak i odtwórcy jednej z głównych ról. Trudne pytania postawione są w filmie w sposób zabawny, czego dowodem jest chociażby scena, w której Jake zostaje zmuszony do pójścia na randkę ze swataną mu „dobrą partią, oczywiście pochodzenia żydowskiego. Jednak odpowiedź na żadne z nich nie jest ani powierzchowna, ani nadmiernie strywializowana. Postawy bohaterów są wiarygodne, a ich rozterki pokazane tak przekonująco, że mógłby je przeżywać każdy z widzów (o ile, rzecz jasna, byłby duchownym).

„Zakazany owoc” porusza także ważną kwestię miejsca religii i zgromadzeń religijnych we współczesnym świecie. Jake i Brian to duchowni nowocześni, przyciągający wiernych do domów modlitwy żarliwymi, ale i dowcipnymi kazaniami, które zmieniają w swoisty show. „Chcemy im dać Boga ze Starego Świata, ale w stylu New Age – mówi Jake. I o to właśnie chodzi: stare przyjmuje nową formułę, zachowując jednocześnie kwintesencję wiary – miłość do Boga i oddawanie mu czci. Być może w Polsce taka religijna spontaniczność nie będzie dobrze odebrana, bo większość naszych spotkań religijnych to uroczystości smutne i całkowicie spontaniczności pozbawione, ale takie „odświeżenie spojrzenia na sprawy duchowe na pewno nikomu nie zaszkodzi.

Pozostaje jeszcze pytanie, czy temat religii w ogóle nadaje się na komedię i to komedię romantyczną. Edward Norton udowodnił, że jest to temat wręcz stworzony do tego, by opowiadać o nim z przymrużeniem oka, bo przecież tak naprawdę życie ludzkie często jest zbyt skomplikowane, by brać je zupełnie serio. Historia miłosnego trójkąta pomiędzy dwoma duchownymi i piękną kobietą może zostać opowiedziana tylko wtedy, gdy się na nią spojrzy z uśmiechem. To sprawia, że staje się ciepła i prawdziwa, a przecież mogłaby być dramatem (wszak nakręcono już niejeden dramat o księdzu wątpiącym w swoje powołanie).

„To historia młodych, odnoszących sukcesy idealistów, którzy stali się zbyt pewni siebie i nagle znaleźli się w sytuacji dla nich zaskakującej, wytrącającej ich z równowagi” – mówi o swoim filmie Norton. I dodaje: „A więc to opowieść trochę i o mnie. A ja jestem pewna, że po trochu i o każdym z nas.

Zakazany owoc (Keeping the Faith), USA, 2000. Reż.: Edward Norton. Scen.: Stuart Blumberg. Zdj.: Anstas Michos. Muz.: Elmer Bernstein. Występują: Edward Norton, Ben Stiller, Jenna Elfman, Anne Bancroft, Eli Wallach

styczeń 2001r.

Share on Facebook

Jeden komentarz

  1. Justyna napisał(a):

    Ten film jest naprawde super tylko jak można go ściągnąć z internetu?
    Prosze pomózcie jak możecie;-)

Dodaj swoją opinię

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress