Jak Mały Człowiek oglądał telewizję

Mali Ludzie są, owszem, wiernymi fanami kina. Ale od czasu do czasu oglądają również telewizję w której, jak wiadomo, emitowane są filmy. Filmy te robione są przez ludzi uważanych powszechnie za wielkich, ale co do tego Mali Ludzie (wśród nich również ja) mają czasami całkiem spore wątpliwości.

Ostatnio Mały Człowiek (czyli ja), z braku lepszych rozrywek (czyli filmów w kinach), postanowił pooglądać telewizję. W godzinach największej oglądalności, około godziny 20:00 włączył telewizor i znalazł na jednym z kanałów publicznych film, a konkretnie dwunastoodcinkowy serial dla młodzieży.

Do tej pory Mały Człowiek (czyli ja) myślał, że się do młodzieży zalicza. Film jednak wyprowadził go z błędu: może i jest Mały Człowiek (czyli ja) młody wiekiem, ale gdzie mu tam do dzisiejszej młodzieży duchem! Z serialu bowiem wynika, że młodzież powinna:* mieć skrzywione życie rodzinne: matkę-pijaczkę, która nie może na czas dostarczyć artykułu do redakcji, więc pisze go na gwałt koleżanka syna + ojca nie wracającego na noc do domu, romansującego z nauczycielką syna,* bić się z nauczycielami, a z księdzemkatechetą klepać po plecach,* brać narkotyki i namawiać do tego wszystkich znajomych lub ewentualnie podawać im je podstępem,* podkochiwać się w nauczycielkach od angielskiego, tańczyć z nimi w sposób dość dwuznaczny w dyskotece i nachodzić w domu w godzinach nocnych,* jeździć od świtu do nocy na skuterze,* hodować węże,* a przede wszystkim wyglądać jak gwiazda filmowa.

Film jest również cenną wskazówka dla realizatorów przede wszystkim dla scenarzystów, reżyserów i operatorów. Scenarzysta może się z niego nauczyć, jak napisać scenariusz, który nie posiada fabuły i którego bohaterowie nie mają za grosz osobowości. Reżyser powinien nauczyć się tak ustawiać aktorów żeby, broń Boże, widzowie nie mieli wątpliwości co do ich miernych zdolności aktorskich. Operator natomiast (ten to ma szkołę!) może wynieść cenną naukę jak kręcić z ręki i używać konwencji teledysku w taki sposób, by wzrok widza po obejrzeniu serialu pogorszył się przynajmniej o dioptrię.

Serial był fascynujący. Był tak intrygujący, że Mały Człowiek (czyli ja) obejrzał nawet kilka odcinków. Nie zrobił tego bynajmniej z zachwytu i uwielbienia dla dzieła, ale z czystej, masochistycznej przyjemności analizowania tego wręcz nieprawdopodobnego zjawiska. Zamiast rozrywki doświadczył szoku tak głębokiego, że domownicy zastanawiali się nad koniecznością natychmiastowej hospitalizacji Małego Człowieka (czyli mnie). Skończyło się jednak na napisaniu tego felietonu, choć muszę przyznać, że Mały Człowiek (czyli ja) zamierzał napisać do Telewizji Polskiej z pytaniem kto dał na to pieniądze i czy nie lepiej było przeznaczyć je na głodujące dzieci w Afryce.

Niniejszym pragnę pogratulować Pani Małgorzacie Potockiej zarówno genialnego pomysłu na serial jak i jego fantastycznej, sprawnej realizacji. Aż dziw, że jej klasa nie wywróciła się na swoich obcasach.

Share on Facebook

Dodaj swoją opinię

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress