Mały Człowiek

Kino to dziwne miejsce. Mali Ludzie (tacy jak na przykład ja) zasiadają z lubością w ciemnej sali mniejszych lub większych rozmiarów i na wielkim białym płótnie zwanym ekranem oglądają ruchome obrazki umieszczone tam przez Ludzi Wielkich. Te obrazki to filmy. Niestety Wielcy Ludzie robią filmy już od ponad stu lat i Mali Ludzie (czyli na przykład ja) coraz częściej zauważają, że ruchome obrazki z roku na rok stają się coraz mniej ciekawe.

Kino to dziwne miejsce. Mali Ludzie (tacy jak na przykład ja) zasiadają z lubością w ciemnej sali mniejszych lub większych rozmiarów i na wielkim białym płótnie zwanym ekranem oglądają ruchome obrazki umieszczone tam przez Ludzi Wielkich. Te obrazki to filmy. Niestety Wielcy Ludzie robią filmy już od ponad stu lat i Mali Ludzie (czyli na przykład ja) coraz częściej zauważają, że ruchome obrazki z roku na rok stają się coraz mniej ciekawe. Wielcy Ludzie z dawnych czasów powiedzieli już chyba wszystko, co było do powiedzenia i ich współcześni koledzy po fachu są niestety w kropce. Była już przemoc okrutna i bezmyślna, i przemoc wojenna, i przemoc w rodzinie. Był seks ładny i seks brzydki, okrutny i pełen czułości. Miłość szczęśliwa, nieszczęśliwa, z wzajemnością i bez. Nienawiść. Wojna i pokój. Ludzie i przedmioty. Przez sto lat było o czym robić filmy. Dlatego w dzisiejszych czasach Wielcy Ludzie muszą się nieźle namęczyć, żeby powiedzieć coś ciekawego Małym Ludziom. Problem w tym, że często nie wiedzą jak.

W pewnym niewielkim kraju w Europie też robi się filmy, które Mali Ludzie (czyli na przykład ja) czasami oglądają. Robią to niestety coraz rzadziej, bo kinematografia tego kraju nie ma im nic do zaoferowania. Filmy polskie, bowiem o Polsce tu mowa, próbują wmówić Małym Ludziom, że ich kraj to w głównej mierze zło, bieda i strach. Do tej pory był to lęk polityczny, teraz zaczęło się straszenie mafiami, napadami z bronią w ręku i morderstwami. Są też przekupni, niewiarygodni policjanci nie pilnujący porządku, tanie prostytutki (towar eksportowy Rosji lub Ukrainy), matki zabijające swoje dzieci, ojcowie linczujący gwałcicieli swych córek, zakonnice romansujące z księżmi, i tak dalej, i tak dalej. Wątki te ubrane są w szare, przygnębiające scenerie udowadniające Małym Ludziom, że świat to łzawy padół, na którym jedynym sposobem przeżycia może być wstąpienie do mafii, a jedyną ucieczką z niego- śmierć.

Tu chcę postawić pytanie: co mnie (jako przedstawicielkę gatunku Małych Ludzi) to wszystko obchodzi? Gdzie mi tam do mafii, morderstw i rabunków? Dlaczego mam wierzyć, że mój kraj to miejsce piekielne a jego mieszkańcy to zbrodnicze nasienie? Nie chcę! Nie zgadzam się!

Niestety, nie tak dawno umarł Naprawdę Wielki Człowiek, który też się nie zgadzał. Swoimi filmami mówił „nie brzydocie i wszelkiemu egzystencjalnemu ponuractwu. Pokazał, że miłość, Bóg i dobro istnieją; co więcej- że życie bez nich jest zupełnie bezwartościowe. Ten człowiek nazywał się Krzysztof Kieślowski. Miłość miała dla niego trzy kolory, Bóg- postać mleczarza, poza tym wierzył w istnienie pokrewnych dusz, co ma wydźwięk bardzo pozytywny w przeciwieństwie do, na przykład, dzieciobójstwa. Jego filmy bardzo się podobały Małym Ludziom, bo dawały im nadzieję, że świat nie jest wcale taki podły i może przez kilka najbliższych lat da się jakoś nie popełnić samobójstwa. Szczęście Małych Ludzi nie trwało jednak długo, bo ktoś zdecydował, że Naprawdę Wielki Człowiek zrobił już wystarczająco dużo filmów i zabrał go z tego świata.

Zostaliśmy więc znów rzuceni na pastwę ludzi mieszkających w szafach, wytaczających się spod łóżka jajek broczących krwią, małych dziewczynek porywających jeszcze mniejsze dziewczynki i zatrzaskujących się nam przed nosem wrót Europy. Nie mogę nie zapytać po raz kolejny: dlaczego i jakim prawem Wielcy Ludzie chcą, żeby było nam smutno? Czy życie nie jest wystarczająco trudne, żeby dodatkowo straszyć nas upiorami ojców- mścicieli i matek- morderczyń? Po śmierci Kieślowskiego powiedziałam więc: nie! Koniec z kinem polskim!

Myślałam, że tak już zostanie. Że nie będzie już filmów dla Małych Ludzi (czyli także dla mnie jako przedstawicielki gatunku).Że zawsze już Wielcy Ludzie rodem z Polski będą chcieli przyprawić mnie o myśli samobójcze. A ja naprawdę serdecznie dość mam ponurych historii osadzonych w miejscach zapomnianych przez Boga i ludzi, noszących charakterystyczne, wiele mówiące nazwy, na przykład Cierpie Dolne (czyż nazwa ta nie dostarcza uroczych, pozytywnych skojarzeń?) i głoszących pochwałę biedy i brzydoty.

Aż tu zupełnie nagle i nie wiadomo skąd pojawił się Drugi Naprawdę Wielki Człowiek. Zrobił jeden film, potem drugi, trzeci i, na szczęście dla mnie i innych mnie podobnych , kręci kolejny. W ciemnym tunelu polskiej kinematografii pojawiło się światełko. To światełko to Jerzy Stuhr. Trudno jest mi w to uwierzyć: czyżby kino dla normalnych ludzi, a nie dla amatorów turpizmu? Czyżby następca Kieślowskiego? Na szczęście okazuje się, że tak. Kino współczesne, ale proste. Bez przemocy, pościgów samochodowych, strzelanin, ukraińskich prostytutek i handlarzy ze stadionu Dziesięciolecia. Metafizyczne, bo stawia pytania o sens życia, ale odpowiedzi są pozytywne; jest w życiu sens, o ile umie się go odnaleźć. Filmy Stuhra nie dzieją się „nigdzie, ale w miejscach znanych- była Warszawa, będzie Tymbark. To nie zmyślone, zimne miejsca o wątpliwej sławie, lecz zwykłe, codzienne, gdzie każdy z nas mógłby się znaleźć. W bohaterach jest coś swojskiego i przyjaznego; nie są bandytami, z którymi niepodobna się identyfikować. To ludzie tacy jak my. Mają, owszem, problemy, ale żeby je rozwiązać nie muszą pojedynkować się z mafią lub zabijać niewinnych. Wszystko jest jak w przeciętnym życiu- raz lepiej, raz gorzej, ale normalnie, nie zwyrodniale.

Co za ulga dla mnie jako Małego Człowieka i pewnie wielu innych przedstawicieli gatunku! Jest nadzieja! Znów można się wyrwać ze szponów pajęczarek, krollów, wielkich Szu i Franzów Kramerów. Uciec do Tymbarka i pojeździć na wielbłądzie. Mogę nawet powiedzieć, po co. Po to, żeby stać się lepszym człowiekiem. Tak przynajmniej powiedziałby Adam Borowski.

Łucja Teszner

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *