Kategoria recenzje Łucji

Wszystko o… (kobietach, przyjaźni i śmiechu)

Rzadko zdarza mi się pójść do kina na film, o którym nic nie wiem. Przyjemność bycia zaskakiwaną psują mi na ogół przeczytane wcześniej streszczenia i recenzje, więc kiedy tylko uda mi się nie przeczytać ich przed zobaczeniem filmu, czuję się jak podróżnik wyruszający wyprawę w nieznane. Tak właśnie oglądałam „Wszystko o mojej matce”. Czytaj dalej

Share on Facebook

Życie na ekranie

Telewizja wkroczyła w nasze życie w latach 50-tych, zajmując w nim zaszczytne miejsce, jednak dopiero lata dziewięćdziesiąte przyniosły jej agresywny atak na ludzką prywatność. Programy typu „reality show, zwane także „real tv, biją rekordy oglądalności. Pościgi za przestępcami, pełne przygód niebezpieczne wyprawy, romantyczne podróże służące kojarzeniu par lub po prostu śledzenie życia codziennego mieszkającej wspólnie grupy ludzi – to wszystko fascynuje i bawi widzów, lecz całkowicie pozbawia tajemnic i odziera z prywatności ich gwiazdy. Producenci zakładają jednak, że taka właśnie musi być dzisiejsza telewizja – znudzonego widza rozerwać mogą już tylko programy najbardziej drapieżne i brutalnie odsłaniające prawdę (bo przecież widz wierzy, że są one prawdą). Czytaj dalej

Share on Facebook

Element zbrodni (przeciwko kinematografii)

Twórczość Larsa von Triera zaczęłam śledzić od końca, czyli od „Trylogii samotności”. Najpierw „Przełamując fale”, potem „Idioci”, a na końcu „Tańcząc w ciemnościach”. I zakochałam się: w jego historiach, sposobie opowiadania, prowadzenia kamery, ustawiania aktorów. Postanowiłam więc zobaczyć jego wcześniejsze filmy i zaczęłam się cofać. Najpierw „Królestwo”, potem „Europa”, aż wreszcie dotarłam do „Elementu zbrodni”. Czytaj dalej

Share on Facebook

Zakazany owoc, czyli kiedy duchowny kocha kobietę

Trójka przyjaciół, Brian, Jake i Anna jest nierozłączna. Razem chodzą do szkoły i bawią się, spędzając wspólnie cały wolny czas. Kiedy mają po osiem lat, przychodzi czas rozstania – Anna wyjeżdża z rodzicami do innego miasta. Rozstanie jest dla dzieci tragedią, ale obiecują nigdy o sobie nie zapomnieć. Tak też się staje; kiedy po latach Anna (Jenna Elfman) wraca do Nowego Jorku, spotyka obu przyjaciół, którzy, jak na romantyczną komedię przystało, zakochują się w nowym wcieleniu starej przyjaciółki, teraz pięknej i niezależnej bizneswoman. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Brian (Edward Norton) i Jake (Ben Stiller) są duchownymi: pierwszy – katolickim księdzem, drugi – rabinem. Czytaj dalej

Share on Facebook

Jak Mały Człowiek oglądał telewizję

Mali Ludzie są, owszem, wiernymi fanami kina. Ale od czasu do czasu oglądają również telewizję w której, jak wiadomo, emitowane są filmy. Filmy te robione są przez ludzi uważanych powszechnie za wielkich, ale co do tego Mali Ludzie (wśród nich również ja) mają czasami całkiem spore wątpliwości. Czytaj dalej

Share on Facebook

Z punktu widzenia Małego Człowieka: W obliczu Wielkich Ludzi

Raz na jakiś czas, a czasem nawet częściej, Mały Człowiek (czyli na przykład ja) wybiera się do kina. Robi to zazwyczaj skuszony nazwiskiem jakiegoś Wielkiego Człowieka umieszczonym na plakatach i, na swoje nieszczęście, czegoś się spodziewa. Najczęściej czegoś dobrego, bo niby dlaczego miałby zatruwać sobie życie i marnować swój wolny czas oglądając coś, po czym niczego dobrego spodziewać się nie można? Bardzo często, jednak, potwornie się rozczarowuje. Czytaj dalej

Share on Facebook

Gladiator, czyli pieśń na koniec wieku

Mogłoby się wydawać, że koniec lat dziewięćdziesiątych to nie czas na pieśni bohaterskie. Nie czas na wielkich zwycięzców, prawych mężów, siłę i honor. A jednak Ridley Scott stwierdził, że to czas wręcz doskonały na przywołanie dawnych ideałów, wartości i postaw. Że to właśnie pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy zbliża się fin de siecle, a kryzys wartości triumfuje nad współczesnym człowiekiem, należy przypomnieć dawnych bohaterów, ich ideały, marzenia i walkę o dobro. Czytaj dalej

Share on Facebook

Mały Człowiek

Kino to dziwne miejsce. Mali Ludzie (tacy jak na przykład ja) zasiadają z lubością w ciemnej sali mniejszych lub większych rozmiarów i na wielkim białym płótnie zwanym ekranem oglądają ruchome obrazki umieszczone tam przez Ludzi Wielkich. Te obrazki to filmy. Niestety Wielcy Ludzie robią filmy już od ponad stu lat i Mali Ludzie (czyli na przykład ja) coraz częściej zauważają, że ruchome obrazki z roku na rok stają się coraz mniej ciekawe. Czytaj dalej

Share on Facebook

Copyright © camera-obscura
autorskie recenzje filmowe | Krzysztof Kudłacik

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress