Autor: Krzysztof

Helikopter w ogniu

Ridley Scott zawsze mnie fascynował. Nawet jego nieudane produkcje – np. „G.I.Jane„, czy „Hannibal” – miały charakterystyczny rys mistrza – wyśmienite wyczucie materii kina. Jego filmy zawsze były perfekcyjnie zmontowane, posiadały znakomite wyczucie tempa i rytmu opowiadanej historyjki. Towarzyszyła temu maestria w operowaniu nawet zgranymi motywami fabryki snów – Hollywood (gwiazdorskie obsady, wyczucie stylu gatunku). Scott umie przy pomocy środków współczesnego kina niesamowicie sprawnie opowiadać nawet banalne historyjki. Nade wszystko jednak to mistrz gatunku.

Black Hawk Down

Continue reading „Helikopter w ogniu”

Przeciętny geniusz

Historia Amerykańskiej Akademii Filmowej potwierdza jej upodobanie do filmów o postaciach kontrowersyjnych, ekscentrycznych, w swoim założeniu więc już charyzmatycznych i wielce ciekawych. „Lot nad kukułczym gniazdem„, „Amadeus„, „Moja lewa stopa„, „Rain Man„, „Przebudzenia„, czy „Forrest Gump” to najbardziej oczywiste przykłady doskonałych dramatów, które pozostawiły bohaterów wyrazistych, mających szansę przerodzić się w swoiste ikony geniuszu, nieprzeciętności szaleństwem podszytej. W tym roku z bliżej mi nieznanych powodów do powyższej grupy dołączył film Rona Howarda „Piękny umysł„.

A Beautiful Mind

Continue reading „Przeciętny geniusz”

Science-fiction z syrenką w tle

Avalon w mitologii celtyckiej to inaczej Wyspa Kobiet, wyspa szczęścia, na której panuje harmonia, dostatek, a choroby i śmierć nie mają na nią dostępu. Zamieszkana przez piękne czarodziejki, wyznawczynie kultu Pani z Jeziora, czekają na przybycie bohaterów, którzy spędzili życie dokonując czynów prawych i odważnych. Tak więc wyspa jest celem każdego wojownika, mitycznym miejscem wszelkiej rozkoszy. Zgodnie z legendami, po śmierci Król Artur został przewieziony na Avalon i ma tam spać do czasu, kiedy będzie najbardziej potrzebny.

Avalon

Continue reading „Science-fiction z syrenką w tle”

Gra z zasadami

Pierwsze sceny „Hard Eight” przypominają film instruktażowy dla początkujących hazardzistów. Zawodowy gracz, Sydney, starszy elegancki mężczyzna, bez wyraźnych powodów postanawia podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami z Johnem, przypadkowo spotkanym amatorem pokera. John właśnie stracił wszystkie swoje pieniądze, nie ma nawet za co wyprawić pogrzebu matce. Potrzebuje nauczyciela, mistrza. Sydney zjawia się w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie. Teraz droga może prowadzić jedynie do kasyna.

Sydney

Continue reading „Gra z zasadami”

Władca Pierścieni – Drużyna Pierścienia

Ten film jest już klasyką. Trzeba go obejrzeć. I nie ma tu znaczenia, czy jesteś przypadkowym konsumentem sztuki filmowej, czy może zaprzysiężonym fanem dzieł(a) J.R.R.Tolkiena. „Władca Pierścieni – Drużyna Pierścienia” to jazda obowiązkowa. Uwaga: poniższy tekst może zawierać spoilery. Continue reading „Władca Pierścieni – Drużyna Pierścienia”

No tak, wszystko przez te stygmaty

Co do „Stygmata” w reżyserii Ruperta Wainwrighta mam dośc nieokreślone odczucia. Ocena tego filmu zależy – tak mi się wydaje – od jego zakwalifikowania pod względem gatunku. Inaczej ona wypadnie, gdy uznamy „Stygmata” za film o religii – religijności. Inaczej, kiedy włożymy go do szufladki z „satanistycznymi” horrorami. Continue reading „No tak, wszystko przez te stygmaty”

Bromski i Zanussi nagrodzeni

Jeszcze tego samego dnia, kiedy dodałem recenzję „To ja, złodziej” usłyszałem w PR3 wywiad z Krzysztofe Zanussim w którym informował, że Jacek Bromski dostał nagrodę za najlepszy scenariusz na Wine Country Film Festival w Kalifornii. W ten sposób jury tego festiwalu nagrodziło „To ja …”. Ponadto na tym samym festiwalu wyróżniono odtwórcę Jaja – Janka Urbańskiego.

Na tym samy festiwalu za najlepszą reżyserię nagrodzono „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”.

Złodziej poszukuje gniazda

Po obejrzeniu „U Pana Boga za piecem” (1998) nie wpadłem w szczególny religious tremens (lub coś równoważnego), ale film obejrzałem z pewną przyjemnością. Teraz – kiedy już znam „To ja, złodziej” (2000) wiem napewno, co było źródłem mojego ukontentowania przy „U Pana Boga za piecem”. Otóż Bromski ma genialne wyczucie polskiej rzeczywistości. A to już pewna rzadkość. Continue reading „Złodziej poszukuje gniazda”

Spike Lee – Autobus

Spike Lee to jeden z moich ulubionych reżyserów. Jestem przeświadczony, że to jedyne – i jedyne interesujące zjawisko, które można w pewnym sensie podciągnąć pod szyld „czarnej” kinematografii. Nie jest to twórca, który zaledwie opowiada o murzyńskiej społeczności w Stanach Zjednoczonych. On w niej żyje i ją współtowrzy. Zna ją od środka – jest świadom jej przewag i ułomności. Z właściwym sobie talentem obrazuje swoich murzyńskich współbraci. Ale nie jest to wyłącznie faktograficzny opis obyczajów i losów. Wręcz przeciwnie: to diagnoza. Często surowa. Ale zawsze uczciowa i rzetelna. Continue reading „Spike Lee – Autobus”