„Wataha 2” klisze i uprzedzenia

 

„Wataha 2” mnie zawiodła.

Zarówno jako rozrywka, jak i kryminał. To o tyle silny zawód, iż pierwszą odsłonę serialu kryminalnego przyjąłem doskonale. Świetnie napisane role, rewelacyjne zdjęcia cudownego zakątka Polski jakim są Bieszczady. A przede wszystkim uniwersalna fabuła, które może spotkać dobra recepcja poza naszym krajem. A to cecha bardzo rzadka jak chodzi o naszą kinematografię.

Co poszło źle w części drugiej?

Pierwszy odcinek części drugiej „Watahy” nie zapowiadał katastrofy. Zaczyna się z rozmachem – Straż Graniczna odnajduje masowy grób z ciałami nielegalnych migrantów. I już tutaj łapiemy się na rozczarowaniu – skąd znamy ten schemat? Nie, nie z uniwersalnej recepty Afreda Chitchocka („najpierw musi być trzęsienie ziemi, a potem napięcie musi już tylko rosnąć”). Ten schemat znamy z pierwszej części, gdzie intrygę zainicjowało morderstwo na grupie przyjaciół ze Straży Granicznej.

Continue reading „„Wataha 2” klisze i uprzedzenia”

Pakt. Serial HBO.

pakt-screen

Serial HBO „Pakt” uważam za nadspodziewanie udane niskobudżetowe dzieło. To zwyczajnie kawałek dobrego kina. Owszem, być może główny aktor – Marcin Dorociński – w tej roli nie jest najsilniejszą stroną „Paktu”, ale w kontekście całości ta wada nie psuje odbioru.

Zacznę od estetyki. „Pakt” jest estetycznie przemyślany od początku do końca. Spójna warstwa koloru, oświetlenia, montowania i kadrowania. Tworzona w ten sposób spójnia człowiek-miasto staje się namacalna i przytłaczająca. Lekcja odebrana od twórców „Detective” (drugi sezon, 2014) , czy „The Killing”  – gdyby sięgnąć głębiej „Millenium”  daje owoce. Sama czołówka stanowi esencję tego punktu: mroczna, spowolniona, oniryczna, miasto-moloch, zamglone, zagubione postacie ludzkie. Całość filmowana w stylistyce bliskiej kanonom Dogmy – wyłącznie lub głównie ze światłem zastanym. Bywa to irytujące, bo czasami obraz traci czytelność, jednak mieści się w przyjętej estetyce.

Continue reading „Pakt. Serial HBO.”

Misja Aganistan to porażka

Misja Afganistan to porażka. Tyle mogę powiedzieć po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków. To jest porażka pod każdym względem.

Kiedy jakiś czas temu dotarły do mnie zapowiedzi, iż Canal+ przygotowuje Misję Afganistan, poniekąd ucieszyłem się. Pomyślałem, że pora najwyższa spróbować budować pozytywną mitologię dla czystego zbójectwa, jakie muszą uprawiać polscy żołnierze w zapadłych dziurach świata, biegając za cudzymi wrogami. Dotychczas stosunek naszego społeczeństwa do zagranicznych misji bojowych polskiego wojska był/jest dość chłodny – nie ma ani zbytniego entuzjazmu, ani krytyki. Z Misją Afganistan wiązałem nadzieję, iż właśnie zacznie się to zmieniać. Kierunek tej zmiany w zasadzie mógł być dowolny od apoteozy, do krytycznego odrzucenia. Mniej więcej tak, jak to w popularnej kulturze hollywoodzkiej dzieje się od lat – w USA zmienia się tylko kontekst (wojny w zatoce w latach 90tych, inwazja na Irak, wojna w Afganistanie). Byłem zwyczajnie ciekaw w jakim kierunku to pójdzie w naszym przypadku?

fot. http://www.misjaafganistan.pl/

Continue reading „Misja Aganistan to porażka”

Tygiel narodów na promenadzie

Najpierw było zdziwienie: Martin Scorsese – jeden z najważniejszych światowych reżyserów zabrał się za robienie formatu dla przeciętniaków – czyli tasiemcowego, sezonowego serialu. Potem drugie zdziwienie – główna rola obsadzona przez Steve’a Buscemiego. Aktora przez duże „A”. Nie było innego wyjścia, musiałem obejrzeć pilota cyklu. Jak łatwo się domyślić, na pilocie nie poprzestałem. „Boardwalk empire” to świetny obyczaj z wątkami sensacyjnymi.


Nie dajmy się zwieść reklamom, jakie podaje nam choćby telewizja: że „Boardwalk empire” to jatka, sensacja, strzelanki, burdele i prohibicja. Sam proponowany polski tytuł „Zakazane Imperium” jest zwodniczy i nie oddaje zawartości filmu. Całość jest bardzo zrównoważona i jest to stylowy film obyczajowy pokazujący Amerykę wczesnych lat 20tych przez pryzmat nadmorskiego kurortu Atlantic City.

Continue reading „Tygiel narodów na promenadzie”

polski wątek złego porucznika

Ponieważ ostatnio poznałem film Wernera Herzoga Zły porucznik (The Bad Lieutenant: Port of Call – New Orleans, 2009). Ponieważ jest to remake oryginalnego, skandalizującego obrazu Abla Ferrary z 1992, nie miałem innego wyjścia, jak odświeżyć sobie Złego porucznikaHarveyem Kaitelem w roli głównej. Zrobiłem to wczoraj. Continue reading „polski wątek złego porucznika”

wątpliwość

Film Johna Patricka Shanleya łączy w sobie – co najmniej – dwie unikalne cechy. Jest dziełem wyjątkowo ascetycznym w środkach wyrazu i jednocześnie skrzy się od wieloznaczności i różnych kierunków interpretacji. Wątpliwość porusza kilka problemów i nie oferuje łatwych odpowiedzi pomimo do bólu jasnych postaw głównych bohaterów.

poster, Wątpliwość

Ascetyczność filmu o którym mowa widoczna jest w każdym punkcie rzemiosła kinowego: od skromnej grupy głównych postaci, przez oparcie całego przekazu niemal wyłącznie na ich grze, aż do teatralności ekranizacji (film jest zresztą ekranizacją sztuki teatralnej reżysera) – miejsce akcji ogranicza się ledwie do paru pomieszczeń i okolic kościoła. Ten efekt wzmagany jest jeszcze statyczną pracą kamery, która jest wyłącznie biernym, pobocznym obserwatorem pokazywanych zdarzeń.

Continue reading „wątpliwość”

Obywatel Milk i apostoł Penn

Seana Penna cenię niezwykle wysoko jako aktora. Nie wdając się w szczegóły, jest on dla mnie jakimś następcą Roberta De Niro. Moja fascynacja Pennem została poddana wyjątkowo ciężkiej próbie, gdy usłyszałem, że Penn nagrodzony Oscarem za rolę w Obywatelu Milk przebrał się w fatałaszki piewcy homoseksualizmu. Tak, jakby nie dostrzegał prostej dystynkcji między odtwarzaną rolą, a życiem realnym.

poster, Obywatel Milk

Tym bardziej, iż Penn gra Milka bardzo dobrze, a sam film jest mocno przeciętny. Co najwyżej przeciętny. Werdykt gremium oskarowego wydaje mi się decyzją ideologiczną, a nie merytoryczną. Nie pierwszy i nie ostatni raz. A jednak żal. Continue reading „Obywatel Milk i apostoł Penn”

Czy tylko Spartanie polegli?

Pospieszam z moja wersją odpowiedzi: poległ też Zack Snyder, reżyser i scenażysta ‚300‚. Poległ w w tym sensie, że za kilkanaście miesięcy o tym filmie będą pamiętać wyłącznie fani komiksu F.Millera oraz księgowy wytwórni filmowej. Ten ostatni być może nawet będzie ukontentowany.

300, poster

Continue reading „Czy tylko Spartanie polegli?”

Ludzkie dzieci – jest miejsce na nadzieję

Dawno nie miałem okazji obejrzeć filmu łączącego w sobie dwie cechy pozornie sprzeczne: pesymistyczną postindustrialną wizję cywilizacji z prostym i wręcz naiwnym przesłaniem nadziei. Bo Children of Man w reż. Alfonso Cuaróna jest filmem o nadziei. O takiej nadziei, która trwa mimo wszystko. Trwa przeciw światu. I to jest ważne.

Uwaga: poniższy tekst może zawierać spoilery!

Continue reading „Ludzkie dzieci – jest miejsce na nadzieję”